
23 czerwca 2010
AKTUALNI SPONSORZY WYPRAWY AUSTRALIA 2010
Pozycja GPS Marcina
Marcin przed wyprawą - relacjonuje TVN meteo cz.1
Marcin przed wyprawą - relacjonuje TVN meteo cz.2
(filmy dostępne także na stronie www.gienieczko.pl w zakładce wideo)
Relacja radiowa 18.06.2010 - Marcin Gienieczko Australia 2010
Relacja radiowa 22.06.2010 - Marcin Gienieczko Australia 2010
Relacje Radiowe dostępne także na stronie www.gienieczko.pl
Pozycja GPS Marcina
Marcin przed wyprawą - relacjonuje TVN meteo cz.1
Marcin przed wyprawą - relacjonuje TVN meteo cz.2
(filmy dostępne także na stronie www.gienieczko.pl w zakładce wideo)
Relacja radiowa 18.06.2010 - Marcin Gienieczko Australia 2010
Relacja radiowa 22.06.2010 - Marcin Gienieczko Australia 2010
Relacje Radiowe dostępne także na stronie www.gienieczko.pl
Pierwszy etap zakończony sukcesem!
Po przejechaniu 2136 km (24 dni)dojechałem do miasteczka Newman w Zachodniej Australii. Ostatnie dni były dla mnie bardzo trudne, byłem tak spragniony zakończenia tego etapu, że pedałowałem po 125 km dziennie, co przy obciążeniu roweru, uważam za całkiem niezły wynik. Klimat w Newman nieco się zmienił- temperatura 29 stopni. Na pustyni 4 stopni więcej.
Nadal mam poważne problemy z lewą ręką- okolice łokcia. Nie mogę jej rozprostować. Myślę, że to od stałego trzymania kierownicy i napięcia mięśni. Miałem dużo podjazdów, więc pewnie przyczyniło się to do mojego stanu. Mam nadzieję tylko, że to nie problemy z kręgosłupem.
W Newman będę być może 5-6 dni, więc mam szansę odpocząć i zregenerować siły. I przede wszystkim przygotować logistycznie przeprawę przez Pustynię Gibsona. Wieczorem z Sydney przyleci do mnie Bogusław Stańczyk z Orbis Express Travel - jeden z moich sponsorów, ale przede wszystkim życzliwy człowiek, który sam kocha przygodę - przemierzał Pustynię Simpsona w Australii i Afrykę. Mamy zamiar wynająć auto terenowe i od Lake Disappointment rozstawić w kilku miejscach wodę. Szukam teraz właściwych pojemników oraz staram się zdobyć jak najwięcej informacji o szlaku od tubylców.
Postanowiłem, że część szlaku przemierzę pieszo, a część, jeśli się uda, rowerem - będzie szybciej. Prawdopodobnie będzie to ostania część od Windy Corner do Warburton- środek Pustyni Gibsona. Wcześniej jest tylko piasek i dużo skał, a mój rower nie pokona takich wydm. Poza tym jest trawa Spinifex z ostrymi jak igły liśćmi. Potrafi poważnie skaleczyć, a jej nasiona skutecznie zapychają chłodnice aut przemierzających te tereny. Ostatnio jadący samochód z Canning Stock Route spalił się - pożar z powodu przegrzania. Trzeba na to uważać, studzić auto, bo jeśli nastąpi awaria, to po przygodzie.
Do Cotton Creek będę jechał rowerem - to również część etapu pierwszego - 430km. Później już tylko bezdroża Australii do Warburton.
Przeznaczam na to cały lipiec, najwłaściwszy czas na pokonywanie pustyni. Staram się nie planować dokładnie terminów, bo ta ziemia takich nie lubi. To dzika natura i wszystko może się zdarzyć. Ostatnio w buszu był pożar i ekipa która chciała przemierzyć Talawana Track - ten, którym i ja zamierzam się przemieszczać, musiała zawrócić - zmusił ich do tego palący się busz. W Australii pożary to powszechna sprawa, więc trzeba mieć to na uwadze.
Być może więc będę musiał skrócić drogę ze względu na takie przeszkody, dlatego nie planuję niczego. Jak pojawiają się takie problemy, lepiej je omijać żeby nie popaść w jeszcze większe kłopoty. Najważniejsze to powrócić cało i zdrowo - to juz jest cel sam w sobie.
Kolejna historia, którą usłyszałem dziś, a która zmroziła mi żyły, miała miejsce miesiąc temu. Grupa niemieckich podróżników zginęła na pustyni - ugrzęzła w piachach. Opuścili samochód i oddalili się od niego próbując dotrzeć do cywilizacji. Wysłany na pomoc helikopter znalazł ich po paru dniach. Niestety nie żyli - wyczerpani i odwodnieni zmarli w spiekocie słońca. To właśnie pustynia - najbardziej nieprzyjemne i nieprzyjazne miejsce na ziemi dla człowieka.
Dzisiaj odwiedziłem tutejszą Policję, z którą korespondowałem jeszcze przed wylotem z Polski. Odwiedziłem pracującego tu Shana Sadlera, który wspiera wyprawę- to do niego przesłałem wózek i część sprzętu wyprawowego. Bardzo życzliwa osoba. Powiadomił on też kolegów z policji w Warburton o mojej ekspedycji. Będą czuwać. Teraz czekam jeszcze na przesyłkę żywności z Sydney.
Newman jako miasteczko jest bardzo sympatyczne. Duży ośrodek górniczy po tym, jak odkryto tu pokaźne zasoby rudy żelaza. Wielu pracowników przylatuje na kontrakty z Perth, ale tylko zimą, kiedy temperatura oscyluje około 30 stopni, nie zaś 50 jak latem.
To tutaj też zaczyna się wiele ekspedycji pustynnych. Większość ekip wyprawowych zatrzymuje się przed podjęciem planu zdobycia Pustyni Gibsona by zaopatrzyć się w wodę i żywność.
Teraz sprawdzam wózek i analizuję mapy. Myślę też o żonie i o życiu. Jadąc tęskniłem najbardziej za zapachem trawy na Mazurach, tej w okolicy Rybicalu, o chłodzie marzyłem... marzy człowiek też o bliskości drugiej osoby, o naleśnikach z truskawkami...a w Polsce właśnie sezon na nie trwa..
Pozdrawiam wszystkich z Newman
Zachodnia Australia. Marcin
|
Podobno najlepszą obroną jest atak. Rozpoczynam wyprawę inną od wszystkich. Postanowiłem zaatakować Północ, iść na całość. Jak przygoda to przygoda!
|
|
Zimowy trening miał służyć głównie sprawdzeniu mojej kondycji i sprzętu. Tak też się stało. Sprawdziłem wszystko! Kuchenki MSR działają bardzo dobrze. Namiot firmy Helsport (tunelowy) rozstawiam już w ciągu 10 minut. Śnieg mokry przyklejał się do fok ale mimo to narty miały poślizg. Generalnie nie jest źle.
|
|
mapka pod adresem www.wmkb.com.pl
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Wszelkie prawa zastrzeżone Sprint 2007
Odwiedzin: 297512

