
23 listopad 2009
Po pokonaniu 750 km (samego marszu) w ciągu 18 dni, spędzeniu 23 dni na pustyni wracam do Polski. Cel osiągnięty, kopalnia Taoudenni i to najważniejsze, nigdy tak nie czułem się wyobcowany jak na Saharze. Ta wyprawa dała mi dużo cennych przemyśleń, była wyprawą w głąb siebie, zmieniła mnie wewnętrznie. Tak mnie nie zmieniła Alaska , Kanada jak teraz Afryka. Codziennie pobudka o 4-tej rano i marsz do zmroku, na Saharze liczy się tylko świt i zmierzch wtedy człowiek się ożywia ,w południe kiedy temperatura dochodziła do +46c wtedy wszystko jest uśpione, całe wnętrze mojej osoby i wszystkich spotkanych ludzi w sercu Sahary. Pamiętam jak raz padłem o zmierzchu wykończony fizycznie po przejściu kilkudziesięciu km ,zobaczyłem tylko gwiazdy, człowiek nie chce jeść a tylko pić ,piłem wodę ze studni jak Tuaregowie, woda czarna jak smoła. Pić trzeba dziennie kilka litrów w takim upale, na północy było trochę zimniej, na noc zakładałem polar.
Teraz kiedy znów jestem w Timbuktu ,marzę o grudniowym śniegu który jest mi bliższy niż rozpalony piasek Sahary.
Pozdrawiam wszystkich z Timbuktu
Na usta przychodzą mi słowa wokalisty „Dżemu” na temat piasku Sahary „czerwony jak cegła, rozgrzany jak piec” , tak jest na tej Saharze.
Marcin Timbuktu-Afryka
Teraz kiedy znów jestem w Timbuktu ,marzę o grudniowym śniegu który jest mi bliższy niż rozpalony piasek Sahary.
Pozdrawiam wszystkich z Timbuktu
Na usta przychodzą mi słowa wokalisty „Dżemu” na temat piasku Sahary „czerwony jak cegła, rozgrzany jak piec” , tak jest na tej Saharze.
Marcin Timbuktu-Afryka
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|

Wszelkie prawa zastrzeżone Sprint 2007
Odwiedzin: 129683

















