
3 lutego 2012
Zapasy z syberyjskim gigantem
Postanowiłem zmierzyć się w swoim canoe z największą rzeką Syberii- Leną. Do pokonania mam 4400 km od źródeł, które zaczynają się w Górach Bajkalskich do ujścia, Morza Laptiewów, cześć Morza Arktycznego. Jest to dziesiąta pod względem długości rzeka świata!
Pomysł zaczął się rodzić na dzikiej rzece Pelly River na Jukonie w 2011 roku.
Postanowiłem ruszyć z innym projektem. Zrealizować projekt ,,Dwa bieguny rzeczne”. Przepłynąć w canoe największą rzekę Syberii Lenę a później Amazonkę. Zdobyć największą rzekę na Północy i największą rzekę na Południu. Tą drugą 1000 km w canoe i 5000 km w specjalnej łodzi, wybudowana na potrzeby eksploracji największych rzek świta i nie tylko.
Kiedy pokonałem dziki odcinek rzeki Pelly z licznymi bystrzami i stojącymi falami do dwóch metrów pomiędzy Faro a Pelly Crossing zrozumiałem ,że mogę i już czas zmierzyć się z syberyjskim gigantem. Jako ,że jestem również marynarzem na wielkich barkach holenderskich na rzece Ren .Pływają one miedzy Rotterdamem a Szwajcaria oraz wzdłuż wybrzeża Holandii postanowiłem w trakcie jednej z nocnych facht ostatecznie powrócić na canoe. Gdyż w tym czuje się najpewniej. Postanowiłem wpisać się w eksplorację wielkich rzek Dalekiej Północy. W 2003 roku pokonałem samotnie dziką rzekę Jukon na Alasce. Przepłynąłem w ciągu 76 dni pontonem zodiac 3100 km. W 2005 roku ujarzmiłem samotnie w canoe cały system rzeczny Mackenzie w Kanadzie (rzeki: Athabasca, Niewolnicza, Mackenzie), 4000 tyś. km w 74 dni. Tym razem postanowiłem pokonać największą rzekę Syberii - Lenę, 4400 km w canoe od brzegów jeziora Bajkał do Morza Łaptiewów, płn-wsch Syberia.
Mimo ,że Lena była przez Polaków eksplorowana dla mnie jest wciąż wielkim wyzwaniem. Jako pierwszy Leną spłynął Romuald Koperski, drugim zespołem(trzech uczestników) była ekipa kierowana przez kajakarza ks. Dariusza Sańko. Ten pierwszy spłynął od osady Dubowka. Drugi zespół znacznie dalej od źródeł a dokładnie od osady Kaczug. Żadna z tych wypraw nie rozpoczęła ekspedycji od źródeł, które rodzą się w Górach Bajkalskich. W każdy bądź razie nikt nie zaczął płynąc po przejściu gór od Bajkału. Żadna z tych wypraw nie zmierzyła się z górna Leną gdyż to wiązało się na tym etapie, że trzeba mieć specjalny sprzęt na pokonanie górskich progów. Każda z wypraw rozpoczynała ekspedycje po drugiej stronę gór. Prawdopodobnie ze względu na duże trudności z przetransportowaniem kajaków ,pontonu. Wszystko to wiązało się z logistyką ekspedycji .
Postanowiłem od strony Bajkału osady Kocherikova do Pokojniki (bazy meteorologicznej nad Bajkałem) dotrzeć pieszo ,60 km z plecakiem .Następnie od osady Pokojniki dostrzec do źródeł Leny niosąc na plecach ponton w towarzystwie myśliwego i fotografa Marcina Osmana.
Sprowadzony z USA na ekspedycje jednokomorowy ponton wykonany z poliuretanowego materiału o wadze 2 kg będzie niesiony przypięty do plecaka. Dopiero z niego zacznę korzystać kiedy dostane się na jeden z dopływów Leny gdzie rozpocznę już samotny spływ do osady Czanczur. Długość odcinka to 150 km
-Chce dotrzeć do chaty myśliwskiej Władymira Pietrowicz Trapieznikowa w Czanczur gdzie wspólnie w 2001 roku dotarliśmy do źródeł Leny a stamtąd już swoim canoe spłynąć rzeką Lena solo aż do Oceanu Arktycznego, osady Tiksi.
Czyli 105 km wzdłuż brzegów Bajkału oraz pieszo przez góry do źródeł, 150 km pontonem jednokomorowym a później 4250 km w canoe. Do Czanczur zostanie przywieziona na motorówce moje canoe. Łódkę dostarczy mi mój zespół logistyczny w składzie: Krzysztof Szafran, Janusz Pawlak. Z tego miejsca rozpocznę już w canoe płyniecie. Dalej już tylko rzeka , która z każdym metrem przestaje być rzeką ale bardziej przypomina morze. Wcześniej oczywiście musimy dojechać. Ażeby nie było łatwo a bardziej przygodowo wybrałem wariat off rad 8 000 km przez Ukrainę Kazachstan i Syberie. Dzięki moim partnerom mogę zabrać na wyprawę swoich przyjaciół. Sfinansować im kawał fajnej przygody ,zabrać również dziennikarza TVP Sport Roberta El Gendi. Firma Satfilm z Łodzi postanowiła wesprzeć projekt jak główny sponsor. Prezes Robert Kowalczyk jest zapalnym pilotem.. Wraz z moim serdecznym kolega Sławkiem Knap majorem Wojska Polskiego oraz zawodowym pilotem będą lecieli na wiosnę swoim prywatnym odrzutowcem do Japonii. Cel jedna z Wysp. Przelecą nad cała Syberia. Będą mieli tylko 3 lądowania!!! Sławek lata nie tylko jako wojskowy ale i również dla najbogatszych Polaków. Jego doświadczenie lotnicze docenili tacy biznesmeni jak Ryszard Krauze czy właściciele marki Diverse itp. To dzięki zaangażowaniu się Sławka mogę zrealizować ten mój projekt Syberia 2012.Sławka poznałem kiedy pracowałem dla firmy Smart i tak nasza przyjaźni trwa od wielu lat bodajże 10…W przyszłym roku jedziemy razem gdzieś na Jukon..
Głównym sponsorem wyprawy jest firma Satfilm, wyprawę wspiera również firma Philips Lighting Polska( poniżej w piśmie wypowiedz Prezesa Philips Polska).Technicznie wsparła projekt firma TS2 zajmująca się miedzy innymi przekazem satelitarnym. Wyprawa będzie relacjonowana on line miedzy innymi też dla TVP.
W najbliższy poniedziałek w wielo nakładowym tygodniku ,,Angora” ukaże się mój reportaż z przejścia 600 km przez zmrożą Kołymę w temperaturze minus 45 minus 53(a ludzie w Polsce narzekają na mrozy…).A już w tą sobotę razem z moim kolega Romkiem Koperskim w Polskim Radio Pr. I opowiadam o Syberii. Zapraszam do czytania i wysłuchania syberyjskich doświadczeń.
Marcin Gienieczko
Czasami trzeba iść na przekór losowi ażeby pokazać innym jak wiele się ma do powiedzenia. Być życiowo niezatapialnym. Wtedy możemy osiągnąć cele ,które przechodzą do historii. Ta myśl zaczęła mnie motywować w tym projekcie.
8 lutego o godzinie 11.00 w Miejskiej Bibliotece w Giżycku odbędzie się moja prezentacja dotycząca Kanady, Syberii,Pół.Kolskiego. Zapraszam wszystkich
SPONSOR EKSPEDYCJI SYBERIA 2012


http://pl-pl.facebook.com/pages/Marcin-Gienieczko/192576324147090
Pomysł zaczął się rodzić na dzikiej rzece Pelly River na Jukonie w 2011 roku.
Postanowiłem ruszyć z innym projektem. Zrealizować projekt ,,Dwa bieguny rzeczne”. Przepłynąć w canoe największą rzekę Syberii Lenę a później Amazonkę. Zdobyć największą rzekę na Północy i największą rzekę na Południu. Tą drugą 1000 km w canoe i 5000 km w specjalnej łodzi, wybudowana na potrzeby eksploracji największych rzek świta i nie tylko.
Kiedy pokonałem dziki odcinek rzeki Pelly z licznymi bystrzami i stojącymi falami do dwóch metrów pomiędzy Faro a Pelly Crossing zrozumiałem ,że mogę i już czas zmierzyć się z syberyjskim gigantem. Jako ,że jestem również marynarzem na wielkich barkach holenderskich na rzece Ren .Pływają one miedzy Rotterdamem a Szwajcaria oraz wzdłuż wybrzeża Holandii postanowiłem w trakcie jednej z nocnych facht ostatecznie powrócić na canoe. Gdyż w tym czuje się najpewniej. Postanowiłem wpisać się w eksplorację wielkich rzek Dalekiej Północy. W 2003 roku pokonałem samotnie dziką rzekę Jukon na Alasce. Przepłynąłem w ciągu 76 dni pontonem zodiac 3100 km. W 2005 roku ujarzmiłem samotnie w canoe cały system rzeczny Mackenzie w Kanadzie (rzeki: Athabasca, Niewolnicza, Mackenzie), 4000 tyś. km w 74 dni. Tym razem postanowiłem pokonać największą rzekę Syberii - Lenę, 4400 km w canoe od brzegów jeziora Bajkał do Morza Łaptiewów, płn-wsch Syberia.
Mimo ,że Lena była przez Polaków eksplorowana dla mnie jest wciąż wielkim wyzwaniem. Jako pierwszy Leną spłynął Romuald Koperski, drugim zespołem(trzech uczestników) była ekipa kierowana przez kajakarza ks. Dariusza Sańko. Ten pierwszy spłynął od osady Dubowka. Drugi zespół znacznie dalej od źródeł a dokładnie od osady Kaczug. Żadna z tych wypraw nie rozpoczęła ekspedycji od źródeł, które rodzą się w Górach Bajkalskich. W każdy bądź razie nikt nie zaczął płynąc po przejściu gór od Bajkału. Żadna z tych wypraw nie zmierzyła się z górna Leną gdyż to wiązało się na tym etapie, że trzeba mieć specjalny sprzęt na pokonanie górskich progów. Każda z wypraw rozpoczynała ekspedycje po drugiej stronę gór. Prawdopodobnie ze względu na duże trudności z przetransportowaniem kajaków ,pontonu. Wszystko to wiązało się z logistyką ekspedycji .
Postanowiłem od strony Bajkału osady Kocherikova do Pokojniki (bazy meteorologicznej nad Bajkałem) dotrzeć pieszo ,60 km z plecakiem .Następnie od osady Pokojniki dostrzec do źródeł Leny niosąc na plecach ponton w towarzystwie myśliwego i fotografa Marcina Osmana.
Sprowadzony z USA na ekspedycje jednokomorowy ponton wykonany z poliuretanowego materiału o wadze 2 kg będzie niesiony przypięty do plecaka. Dopiero z niego zacznę korzystać kiedy dostane się na jeden z dopływów Leny gdzie rozpocznę już samotny spływ do osady Czanczur. Długość odcinka to 150 km
-Chce dotrzeć do chaty myśliwskiej Władymira Pietrowicz Trapieznikowa w Czanczur gdzie wspólnie w 2001 roku dotarliśmy do źródeł Leny a stamtąd już swoim canoe spłynąć rzeką Lena solo aż do Oceanu Arktycznego, osady Tiksi.
Czyli 105 km wzdłuż brzegów Bajkału oraz pieszo przez góry do źródeł, 150 km pontonem jednokomorowym a później 4250 km w canoe. Do Czanczur zostanie przywieziona na motorówce moje canoe. Łódkę dostarczy mi mój zespół logistyczny w składzie: Krzysztof Szafran, Janusz Pawlak. Z tego miejsca rozpocznę już w canoe płyniecie. Dalej już tylko rzeka , która z każdym metrem przestaje być rzeką ale bardziej przypomina morze. Wcześniej oczywiście musimy dojechać. Ażeby nie było łatwo a bardziej przygodowo wybrałem wariat off rad 8 000 km przez Ukrainę Kazachstan i Syberie. Dzięki moim partnerom mogę zabrać na wyprawę swoich przyjaciół. Sfinansować im kawał fajnej przygody ,zabrać również dziennikarza TVP Sport Roberta El Gendi. Firma Satfilm z Łodzi postanowiła wesprzeć projekt jak główny sponsor. Prezes Robert Kowalczyk jest zapalnym pilotem.. Wraz z moim serdecznym kolega Sławkiem Knap majorem Wojska Polskiego oraz zawodowym pilotem będą lecieli na wiosnę swoim prywatnym odrzutowcem do Japonii. Cel jedna z Wysp. Przelecą nad cała Syberia. Będą mieli tylko 3 lądowania!!! Sławek lata nie tylko jako wojskowy ale i również dla najbogatszych Polaków. Jego doświadczenie lotnicze docenili tacy biznesmeni jak Ryszard Krauze czy właściciele marki Diverse itp. To dzięki zaangażowaniu się Sławka mogę zrealizować ten mój projekt Syberia 2012.Sławka poznałem kiedy pracowałem dla firmy Smart i tak nasza przyjaźni trwa od wielu lat bodajże 10…W przyszłym roku jedziemy razem gdzieś na Jukon..
Głównym sponsorem wyprawy jest firma Satfilm, wyprawę wspiera również firma Philips Lighting Polska( poniżej w piśmie wypowiedz Prezesa Philips Polska).Technicznie wsparła projekt firma TS2 zajmująca się miedzy innymi przekazem satelitarnym. Wyprawa będzie relacjonowana on line miedzy innymi też dla TVP.
W najbliższy poniedziałek w wielo nakładowym tygodniku ,,Angora” ukaże się mój reportaż z przejścia 600 km przez zmrożą Kołymę w temperaturze minus 45 minus 53(a ludzie w Polsce narzekają na mrozy…).A już w tą sobotę razem z moim kolega Romkiem Koperskim w Polskim Radio Pr. I opowiadam o Syberii. Zapraszam do czytania i wysłuchania syberyjskich doświadczeń.
Marcin Gienieczko
Czasami trzeba iść na przekór losowi ażeby pokazać innym jak wiele się ma do powiedzenia. Być życiowo niezatapialnym. Wtedy możemy osiągnąć cele ,które przechodzą do historii. Ta myśl zaczęła mnie motywować w tym projekcie.
8 lutego o godzinie 11.00 w Miejskiej Bibliotece w Giżycku odbędzie się moja prezentacja dotycząca Kanady, Syberii,Pół.Kolskiego. Zapraszam wszystkich
SPONSOR EKSPEDYCJI SYBERIA 2012


http://pl-pl.facebook.com/pages/Marcin-Gienieczko/192576324147090
Wszelkie prawa zastrzeżone Sprint 2007
Odwiedzin: 270310

